Trudny okres w życiu. Być może najtrudniejszy. Płacz, płacz, płacz... Tak wyglądają moje ostatnie dni. Płacz.
Mam dość łez, które permanentnie oblewają moją twarz... Moje oczy są opuchnięte. Mam dość zużytych chusteczek pod poduszką i ciągłego budzenia się w nocy. Mam dość ciągłego sprawdzania telefonu. I myślenia sobie „Może nie słyszałam jak przyszedł sms” To jest męczące, kiedy sięgając po telefon i tak widzę pusty ekran bez „1 nowa wiadomość”. A jeszcze bardziej męczące jest to, kiedy słyszę sygnał wiadomości i otwierając ją, okazuje się, że to kolejna reklama heyah.
Mam też dość 07:07, 08:08, 09:09, 10:10, 11:11, 14:14, 15:15, 19:19, 20:20 - dajcie mi spokój...
Nie mam dość chyba tylko wspólnych 21:21, 22:22, 23:23 i 00:00.
Teraz już nawet moje ważne „Przepraszam” nic nie zmieni... Ale przepraszam.
Hej! Nawet nie wiesz jak miło jest przeczytać taki komentarz :) Bardzo cieszę się, że regularnie czytasz moje notki (w końcu nie piszę ich tylko dla siebie) i z chęcią zajrzałam na Twojego bloga. Bardzo podoba mi się ta notka, znam to uczucie doskonale niestety. Miłego wieczoru :)
OdpowiedzUsuńwszystkie chwile, nawet te najlepsze kiedyś się kończą. też mam tak, ze sama potrafię wszystko spierd.olić.
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie http://fashiongeeks-geeks.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńnie ma sprawy :)
OdpowiedzUsuńMiłego tygodnia!