1 kwietnia 2012

Wiem, że ostatnio bardzo dawno mnie nie było. Dużo pracy, a czasu nadal tyle samo :( Brakuje mi go... Mam dodatkowe zajęcia, na komputerze jestem ostatnio sporadycznie, gdzie wcześniej nie wyobrażałam sobie dnia bez ulubionych stron, bez zaglądnięcia na bloga... Teraz już to minęło. Ciągle jestem w biegu, a kiedy przyjdzie weekend z piękną pogodą, marzę o spacerze lub spotkaniu ze znajomymi. Brakowało mi przesiedzenia całego dnia w łóżku lub przed komputerem w piżamach jedząc nutelle, aż do dziś! Wreszcie beznadziejna pogoda i powód do odpoczynku ;) Choć przyznam się, że miałam już wielką nadzieję na wiosnę, na „nowe życie”, zakochanie... Bo jest to najlepsza pora roku, kiedy wszystko budzi się do życia, wszędzie jest zielono i pojawiają się pierwsze kwiaty. Już było tak blisko, marzyłam o szortach... Z niecierpliwością czekałam na 30 stopni Celsjusza, a tu śnieg? ;( Ej... Matko Naturo.. Tak się nie umawialiśmy! Chcę słońce, dużo słońca. Bo ono daje mi siłę i mobilizację. Kiedy rano spoglądam przez okno i widzę piękną pogodę, wschodzące słońce to chce mi się wyjść z tych czterech ścian, uśmiechnąć się na ulicy do ludzi... Bo to przynosi radość ;)
No właśnie: radość. Radość i szczęście, choć czasem można je uznać za specyficzną terminologię. Właściwie czym jest szczęście? Czy to nie jego każdy z nas szuka? Czy to nie właśnie szczęścia człowiek oczekuje od życia? Przecież tego nie da się od nikogo ani niczego wymagać. Aby być szczęśliwym, musimy tego chcieć i sami ku temu dążyć. Być może wielu ludzi mi w to nie uwierzy, ale tak jest, naprawdę. Mówię to, a raczej piszę z czystym sumieniem. Życie jest piękne i może dawać nam radość, jeżeli nauczymy się ją czerpać. Musimy nauczyć cieszyć się z małych rzeczy, tak jak Sylwia Grzeszczak, która "śpiewająco" mówi, że to właśnie w nich zapisany jest wzór na szczęście.




Jeśli staniemy się wrażliwi, osiągniemy apogeum radości. Szkoda czasu na płacz i załamywanie się, szczególnie jeżeli jesteśmy w młodym wieku. Wiem doskonale, że życie wcale nie jest proste, ale nie jest też złe. Tak naprawdę człowiek, poprzez podejmowanie takich, a nie innych decyzji komplikuje je sobie i dopiero wtedy staje się trudniejsze, niż wcześniej było. Na okładce książki, którą obecnie czytam „Dwa wybory” znalazłam napis: „każdy wybór zmienia świat” i taka jest prawda. Cokolwiek byśmy nie wybrali i tak zawsze zmienimy coś w swoim lub czyimś życiu. Problem w tym, jak wybrać żeby było dobrze. Czasami możemy wybrać źle, czasami możemy podjąć niewłaściwą decyzję i przewrócić swoje życie do góry nogami. I w tym momencie nasuwa się pytanie, czy przewrócimy je i będzie nam w życiu lepiej, czy może zranimy siebie samego i nigdy już nie będziemy umieli się przyzwyczaić? Wiele pytań, które tak naprawdę mogą pojawić się w głowie każdego z nas. Przy podejmowaniu rożnego rodzaju decyzji może towarzyszyć nam ambiwalencja. I co wtedy? Słuchać rozumu, intuicji, serca? Co zrobić, żeby było dobrze? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie samodzielnie. Nie ma konkretnej "recepty" na życie. Może być coś, co pomoże nam żyć lepiej: szczęście! ;)

1 komentarz: