24 kwietnia 2012

Uczyłam się do późnej nocy... Po trzech godzinach mama zbudziła mnie. Byłam ospała, znużona i zmęczona. 4.30. Kiedy wstałam z łóżka poczułam nieprzyjemny chłodny dreszczyk na ciele. Ubrałam ulubioną bluzę i poszłam do kuchni. Na stole czekało śniadanie przygotowane przez moją mamę. Zrobiłam mocną kawę z mlekiem i zjadłam kanapkę. Wzięłam kubek do ręki i wyszłam na zewnątrz. Padał letni deszczyk, było chłodno, ale nie na tyle, żebym wróciła do domu. Słyszałam nad głową obijające krople o dach. Zapaliłam ulubionego cienkiego papierosa. Słyszałam piękne śpiewy porannych ptaków. Popijałam kawę, była pyszna. Od głównej drogi dobiegały dźwięki pędzących samochodów. Gdzieś zapiał kogut, spojrzałam na zegarek. 5.02. Dokończyłam fajkę i wyrzuciłam niedopałek. Weszłam do domu, mama spała. Zaniosłam pusty kubek. Przeglądnęłam notatki, powtórzyłam biologię, po czym spakowałam się i zaczęłam kompletować strój do szkoły... W międzyczasie przestał padać deszcz.
Wzięłam szybki prysznic, w łazience zabrzmiała suszarka, zbudziła mamę, zapukała i zapytała czy się ubieram. Nie chciała żebym się spóźniła, nikt nie chciał. Ubrałam się, Przemyłam twarz niedawno kupionym tonikiem, włączyłam prostownicę, nałożyłam podkład, kończył się. Podkręciłam delikatnie rzęsy, posmarowałam usta balsamem. Włosy spryskałam płynem termoochronnym i zaczęłam je prostować. Mama zapukała jeszcze raz, powiedziałam, że jestem gotowa. Delikatnie potarmosiłam grzywkę i wyszłam. Ubrałam buty, kurtkę, na szyi zawiązałam czerwoną chustkę w kwiaty. Spryskałam się odrobiną ulubionych perfum. Odłączyłam MP3 od ładowarki, podłączyłam słuchawki i włożyłam do uszu. Zabrałam torebkę, wyszłam. 7.12. Idąc ulicą z delikatnym uśmiechem, patrzyłam na przechodzących ludzi. Byli tacy zabiegani. Wsłuchiwałam się w teksty piosenek, po drodze kupiłam białe FRUGO. Spojrzałam na telefon. Kolejny nieodczytany sms, odpisałam. Weszłam do szkoły i zaczęło się to, co w każdy kolejny poniedziałek.
Najzwyklejszy dzień, to tylko ja spojrzałam na niego jakoś inaczej.







Zorientowałam się, że jestem jakaś inna. Nikt nie zwraca uwagi na takie drobiazgi jak ja. Nikt nie patrzy na to co ja, nikt nie dostrzega piękna... choćby w deszczu... Dlaczego?
Przestałam być infantylna...
Nie będę za to przepraszać, bo taka jest kolej rzeczy. To, że nie pasuje do moich rówieśników, to w żadnym stopniu nie jest moja wina.



Mam kilka dni wolnego, więc możecie spodziewać się zapasu notek. Trzymajcie się i oby do jutra ;*

5 komentarzy:

  1. Paula!!! juz druga notka która mi sie tak cholernie spodobała że wreszcie Ci zostawie komentarz <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Paulina! Masz talent do pisania. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz talent do pisania :D
    Strasznie mi się podoba twój blog.

    OdpowiedzUsuń