24 lutego 2012

Nawiązując do ostatniej notki, na wstępie chciałam powtórzyć: wszystko, co się dzieje w naszym życiu - nieważne, czy jest to pozytywne, czy negatywne, to dzieję się po coś - już kiedyś o tym pisałam.
Zdecydowanie bardziej chciałam dzisiaj zwrócić uwagę na to, że wielkim artyzmem jest nie przejmować się, co inni ludzie o nas myślą, co mówią i co robią. Należy gardzić takimi ludźmi... Bo przecież warto... Ludzie już tacy są... Zawsze będą plotkować i opowiadać łgarstwa, zawsze znajdą sobie temat, na który będą rozmawiać o danej osobie i tak naprawdę robią to z zazdrości lub dla dowartościowania się.
Są strasznymi egoistami i nie myślą o uczuciach innych. Ludzie są okrutni, zawsze będą dużo mówić, nie tylko na nasz temat. Może czasem warto powiedzieć sobie, że mam to w nosie i iść dalej, pokazując wszystkim, że jesteśmy silni? Że potrafimy spełniać swe marzenia i pomimo wszystko, nie poddawać się! Bo nie wolno pokazać, że stchórzyliśmy! Sami nie daliśmy sobie życia i nie mamy prawa go sobie odbierać. Przecież jest ono zbyt piękne, by z dnia na dzień się go pozbyć. Nie wolno tego zaprzepaścić, bo kiedyś może być za późno. Ale prawdą jest, że doceniamy coś dopiero wtedy, gdy to tracimy i uważam, że z życiem jest tak samo. Kiedy już będziemy kończyć swoje życie na tej ziemi, będziemy chcieli wrócić do chwil, kiedy mogliśmy wszystko. Wtedy już nie będzie odwrotu.
Klarowne, prawda? Ale wciąż tak wiele ludzi się przejmuje...
Wiem, że wielu z nich jest afektywnych, ja też, ale naprawdę warto lekceważyć tych ludzi lub to, co o nas myślą. ale to nie powód, żeby się izolować od wszystkich. Nie wolno wychodzić z założenia "Skoro mnie ranią, to nie będę z nimi utrzymywał kontaktów. Skoro wszyscy ludzie tacy są, to ja ich nie potrzebuję"! Takie myślenie może doprowadzić do aspołeczności, czy nawet fobii społecznej. Przecież wtedy zostaniemy sami... Bo za każdym razem będziemy czuć odium do tej osoby i w wysublimowany sposób będziemy szukać powodu, dla którego nie będziemy chcieć rozmawiać, spotykać się...
Zycie jest przecież piękne, trzeba czerpać z niego jak najwięcej i korzystać na apogeum. Chociażby po to, żeby mieć później, co opowiadać swoim dzieciom, żeby mieć, co wspominać, żeby w przyszłości można było sobie powiedzieć, że naprawdę żyłem, a nie udawałem, że żyje.




Szczerze, to uważam, że szkoda czasu, by tracić go na żałowanie, przemyślanie, płakanie... Kiedy po kilku, czy kilkunastu latach usiądziemy na fotelu, głowę schowamy w dłoniach i co powiemy? Że tyle czasu spędziliśmy na narzekaniu, a tak naprawdę nic pięknego nas w życiu nie spotkało? Że zmarnowaliśmy ten czas, w którym mogliśmy przeżyć wspaniałe chwile, na smutek? Po co?

Zacznijmy doceniać to, co mamy i przestańmy być pesymistami! ;)


22 lutego 2012

To, co się dzisiaj stało przechodzi ludzkie pojęcie. Właściwie permanentnie spotyka mnie w życiu coś, co w ogóle, ale to w ogóle mi się nie podoba... Ciągle dzieję się coś złego. Dlaczego życie jest tak wyjątkowo trudne? Czy życie oczekuje ode mnie aprobaty?  Byłoby to nieadekwatne do tego, jakie jest okrutne. Choć ostatnio dosyć intensywnie zastanawiałam się, czy nazywając życie okrutnym nie jest paralogizmem... Przecież tak naprawdę, to ludzie są okrutni, bo to oni wprowadzają nas w te złe chwile i problemy. To oni sprawiają nam ból. To przez nich cierpimy i w większości płaczemy. To właśnie ludzie łamią nam serca i wciąż ranią. W tym momencie nie zapominam o tym, że ja także jestem człowiekiem, a co za tym idzie: również okrutnym. I myślę sobie, dlaczego tak właśnie jest. Chciałabym znaleźć choć jedno usprawiedliwienie dla człowieka, ale zbytnio mi nie wychodzi. jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że może to robić nieświadomie... Choć z drugiej strony wiele ludzi działa z premedytacją. Zaprzeczam samej sobie.. Chyba powinnam zamknąć ten temat i przestać tak namiętnie myśleć, bo wprowadza mnie to w bolesne przygnębienie.  Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że życie jest piękne i na tym poprzestać.
 



Podkreślam, że nie chciałam w żaden sposób nikogo urazić w tej notce. Jednak, jeżeli mi się nie udało, z góry przepraszam.

19 lutego 2012

Szczerze?
Sama nie wiem co mam Wam napisać. Ciężko jest, cholernie ciężko :(
Mojemu W. tak bardzo zależało, żebym dodała coś wesołego, ale nie potrafię. Nic takiego pięknego i radosnego nie dzieję się w moim życiu, żebym mogła o tym napisać. Myślę, że jestem teraz w dolnej części koła (życia) i ciągle spotykają mnie, delikatnie pisząc, niemiłe sytuacje.
Smutna muzyka króluje w głośnikach i nie umiem się z nią rozstać...
Zakładając bloga chciałam pisać bardzo ogólnikowo nie opisując zbytnio swojego życia tylko przemyślenia jego dotyczące. Ale nikt nie powiedział, że nie mogę wyjść poza plan. Czuję potrzebę zwyczajnego wygadania się komuś i wiem, że już jutro będę miała ku temu okazję.
Boję się... Tak bardzo się boję... Jak nigdy.

Te trzy kartki papieru mogą decydować o moim dalszym życiu i o tym, co dalej ze mną będzie ? Ciężko...







Czuję bardzo silne odium w stosunku do życia...

17 lutego 2012

Ostatnie dni obfite w płacz i niezrozumiałe roztargnienie. Co się dzieje w życiu człowieka, że nagle te kolorowe, radosne i piękne dni zamieniają się w te szare i pochmurne? Wtedy smutek osiąga apogeum, każdy dzień jest tak samo nudny i beznadziejny. Wciąż słuchamy muzyki, dłużej śpimy i nawet nie myślimy o wychodzeniu z domu. Marzymy o słońcu, dwudziestu paru stopniach Celsjusza na plusie i o tym, żeby znów był lipiec i piękna pogoda, dla której oddalibyśmy wszystko. „Wchodzimy” w świat wakacji, kiedy to wyjście z domu wymagało jedynie założenia butów.
I zdajemy sobie sprawę, że życie nie jest wcale takie proste, jakim się wydaje. Że im dłużej żyjemy na tym świecie, tym więcej problemów, kłopotów i innych przeciwności losu nas spotyka. Wtedy tęsknimy za dziecinnością, lizakami i tymi słodkimi różowymi bucikami. Brakuje nam ślicznych sukienek, kolorowych rajstopek i małego kapelusika ze sznureczkami pod szyję. Za wszelką cenę chcielibyśmy wrócić do chwil, w których nie zdawaliśmy sobie sprawy, że życie jest tak trudne, kiedy wszystkie możliwe decyzje były podejmowane przez rodziców, a ty beztrosko żyłaś sobie z dnia na dzień zastanawiając się jedynie, jaką bajkę dzisiaj tata przeczyta ci na dobranoc, jak mama cię jutro uczesze, czy które zabawki weźmiesz do piaskownicy...

Bo każdy z nas chciałby znów być tą małą dziewczynką, czy małym chłopcem i wierzyć w to, że życie jest piękne.




Być szczęśliwym i płakać tylko wtedy, gdy doskwiera nam ból fizyczny, czy oczekujemy kolejnej butelki mleka.








15 lutego 2012

Zdecydowanie brakuje nam w życiu tej „wolności”, w której bez konsekwencji moglibyśmy wyjść z domu i już nigdy nie wrócić. Mamy marzenia, których inni nie doceniają mówiąc nam: „Marzenia nic nie kosztują”. Ale co jeśli my naprawdę chcemy je spełniać? Kiedy tak bardzo nam zależy,ale nic nie możemy zrobić. Tak bardzo coś kochamy, tak bardzo chcemy w przyszłości czuć się spełnieni, ale nasi najbliżsi nam w tym przeszkadzają. Dlaczego tak bardzo boli ludzi, że ktoś chce spełnić swoje marzenia? Dlaczego blokują komuś drogę, która wcale nie jest aż tak trudna do pokonania. Dlaczego tylko silni wygrywają? Dlaczego nikt nigdy nie chce dać szansy komuś, kto nie ma tyle siły, by sprzeciwiać się całemu światu podążając za własnymi marzeniami i ich spełnieniem? Dlaczego krzywdzi innych tylko dlatego, że jemu się nie udało?

Dziwi mnie ogromnie, dlaczego to właśnie rodzice utrudniają nam życie. Dlaczego nie pozwalają spełniać swoim dzieciom marzeń, które tak naprawdę nie kosztują zbyt wiele. Dlaczego rodzice myślą, że można cieszyć się tylko z rzeczy materialnych? Dlaczego nie rozmawiając ze sowimi dziećmi, nie wiedzą, co dla nich jest ważne i powtarzają w kółko: „Przecież wszystko masz!” - mieszczą w tych słowach dobra materialne, nie myśląc w ogóle o szczęściu, miłości, przyjaźni czy choćby poczucia „posiadania wszystkiego” pod względem duchowym.








Przepraszam, że tak lakonicznie, ale na szybko dodawałam notkę.

12 lutego 2012

Każda kolejna kropla płaczu płynąca z oczu, a tak naprawdę z serca, zawiera ogromne ilości bólu, smutku i cierpienia. Zastanawiający fakt wielu ludzi, to to, ze są przecież łzy radości - tak to prawda. One zawsze są w naszym życiu. Bo przeciez  nie ma ludzi bez problemów, jak i bez szczęścia. W życiu każdego człowieka są wzloty i upadki - trzeba je przeżywać by być mocniejszym i silniejszym. Za każdym razem, kiedy coś dzieje się w naszym życiu, to ma jakieś znaczenie. I choć na początku trudno diagnozować, po co się stało, to po pewnym czasie można już to określić. Wyciągamy wnioski i jesteśmy w stanie powiedzieć „Tak, to było mi potrzebne!”
Człowiek jest istotą wolną. Żyje, choć w początkowych latach swojego życia jest zależny od rodziców, ale żyje jak chce, nieraz idzie swoimi ścieżkami i kieruje się własnymi zasadami.
Zycie - tak bardzo obszerne pojęcie. Ale właściwie czym ono jest? Czy ktoś kiedykolwiek znalazł racjonalną i mądrą definicję tego słowa? Zapewne znalazł, ale definicję pod względem biologicznym. Tak naprawdę wielu ludzi nie docenia tego, czym jest życie. Czy znalazłby się choć jeden synonim do słowa „życie”? Być może, ale NA PEWNO nie będzie miało to słowo identycznego znaczenia  Nikt nie wie, co znaczy „normalnie żyć”, choć bardzo często używa tego określenia. A przecież „normalnie” to pojęcie względne. Ale znajduję się w nas taka wewnętrzna siła, która mówi nam, jak mamy żyć, jak znajdować mobilizację i chęć do życia. Ale, co jeśli jej nie ma? Wtedy pojawiają się w naszej głowie myśli, które nie są tam mile widziane.


Widzieć, ale nie czuć na co patrzymy.