24 lipca 2013

Chciałabym coś napisać. Coś mądrego. Ale jakoś nie potrafię, bo z trudem przychodzi mi cokolwiek. Czasami siadam i mam taką zwyczajną ochotę sobie popłakać. tak sama dla siebie. Zupełnie bez powodu. A przecież jestem szczęśliwa. Jestem bardzo szczęśliwa. Naprawdę - i nie wmawiam sobie tego tylko po to, by czuć się szczęśliwą. Później się uśmiecham. Może to ambiwalencja.
Chyba czegoś mi brakuje. Problem w tym, że chyba nie do końca wiem czego. Albo inaczej: wiem czego jeszcze chcę od swojego życia, ale też zdaję sobie sprawę że przez najbliższe kilka lat nie mogę sobie na to pozwolić. Ale może to i dobrze. Będę długo na to czekać, a kiedy to przyjdzie, poczuję się spełniona. Docenię to bardzo mocno. Najmocniej. Będzie to przez ten czas rosnąć na wartości. Ciekawe jaka wtedy będę, czy bardzo się zmienię. Czy zetnę włosy, może przytyję. Jaką będę mieć pracę, a jakie wykształcenie. Czy będę w Polsce. Ciekawe, czy w ogóle będę... Ciekawe czy jakieś marzenie się spełni, czy jakiś plan się zrealizuje... Ciekawe czy to będzie za 5, 10 czy 20 lat. Ciekawe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz