16 października 2012

Chyba ponownie znajduję schronienie w tańcu. Pod tak grubą warstwą, jakby osłoną. Takim kloszem, który oddziela mnie od świata rzeczywistego, realnego i tak okrutnego. Znalazłam je tak zupełnie w muzyce, choć ogromnie mi jej brakuje, tak po prostu, na co dzień. Ażebym mogła delektować się nią każdą wolną chwilą, by pomagała mi zrelaksować się, tak zupełnie normalnie. Brakuje mi melodii i jakże obfitego tekstu w słowa i emocje, tak prawdziwe. To on sprawia wrażenie czegoś przejrzystego w powietrzu. Potrzebuje totalnej odskoczni od życia, zamknięcia się zupełnie w muzyce i tańcu. Potrzebuję odskoczni od ludzi, którzy cholernie mnie męczą i irytują. Nie pasuje do nich. Jakoś tak brakuje mi energii, tej, której oni zawsze mają pod dostatkiem. A może im też brakuje, tylko nigdy tego nie okazują.
Nie mogę się na niczym skoncentrować. Tonę, ilekroć cokolwiek złego się zdarza. Za dużo myślę. Nie zawsze dobrze. Chcę łagodnie oddychać. Chcę czuć czystość powietrza, niezanieczyszczonego problemami ani spalinami. Miałam przemierzać oceany, miałam dążyć do sukcesu, spełnienia marzeń. Dlaczego się poddałam? Przecież wcale nie jestem słaba. 

Przecież nie wolno rezygnować z marzeń. Nie pamiętasz, jak uczyła Cię tego mama od najmłodszych lat? Nie pamiętasz?!”


A może powinnam usiąść, głowę schować w dłoniach i rozpłakać się, tak bezbronnie i niewinnie. Tak, żeby cały ten żal i smutek „wylał się” ze mnie i nigdy nie wracał... Tak, żebym nie musiała wciąż wyżywać się na moich najbliższych. A może powinnam go przytulić i wypłakać się na jego piersi, a na pytanie: „Dlaczego płaczesz?” odpowiedzieć, że ze szczęścia? Chyba za długo mnie zna, żeby nie zorientować się, że to łzy pełne bólu, który nie wiadomo skąd tak naprawdę się wziął.
A przecież Jan Paweł II mówił, że „Każde ludzkie zadanie, aby osiągnęło swój cel, musi znaleźć oparcie w modlitwie”. To może w takim razie powinnam uklęknąć i szczerze pomodlić się, a wszystko pójdzie po mojej myśli.

Może robię coś nie tak? Może mówię coś nie tak? A przecież jestem tylko człowiekiem... 
Przepraszam za moją przynależność gatunkową, która chyba nie do końca dotyczy mojej osoby. 

1 komentarz:

  1. Z pewnością mam mniej lat niż Ty, ale upadek na dno psychiczny i momentalne zguby we własnych myślach nie należą do miłych. Mam nadzieję, że u Ciebie się coś poprawi, będzie lepiej. Do tego masz wzbogacone słownictwo i twoje posty są świetne. Dołączę się do obserwowanych.
    Nie traktuj komentarza jako spam, często napotykany.
    Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń